Konwencja Praw Dziecka (KPD) jest pierwszym dokumentem międzynarodowym, który zawiera tak szeroki katalog praw dziecka. Deklaracje z 1924 i 1959 roku podkre ślały przede wszystkim prawa dziecka do opieki i ochrony, natomiast Konwencja zawiera postanowienia dotyczące jego praw i wolności osobistych26. W Konwencji zdefiniowano Ustawa o Rzeczniku Praw Dziecka w art. 10 ust. 1 pkt 3a, 4, 6 uprawnia rzecznika do brania udziału w postępowaniu w sprawach nieletnich na prawach przysługujących prokuratorowi. Rzecznik praw dziecka (RPD) może żądać wszczęcia przez uprawnionego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa przeciwko osobom Rzecznika Praw Dziecka powołuje Sejm za zgodą Senatu na wniosek nie tylko Marszałka Sejmu lub grupy co najmniej 35 posłów, lecz także Marszałka Senatu lub co najmniej 15 senatorów8. Wymóg (nazywany potocznie skargą) do Rzecznika Praw Obywatelskich. JAK TO ZROBIĆ? Wniosek do Rzecznika jest wolny od jakichkolwiek opłat. Jeśli nie wiedzą Państwo, czy sprawa, z którą chcecie się zwrócić należy do kompetencji Rzecznika, chcielibyście dopytać, jak dokładnie napisać wniosek i jakie dołączyć dokumenty, Wskazując na podmiotowość dziecka iprzedstawiając katalogi praw dziecka przepro -wadzają dowód na konieczność zaakceptowania prawa dziecka do rodziców rozumiane-go jako prawo dziecka do odpowiedzialności rodzicielskiej. Analizie towarzyszy przegląd historycznych koncepcji dotyczących funkcjonowania dziecka wspołeczeństwie i rodzinie. Przedsiębiorca, do którego zwrócił się rzecznik konsumentów, działając na podstawie ust. 1 pkt 3, jest obowiązany udzielić rzecznikowi wyjaśnień i informacji będących przedmiotem wystąpienia oraz ustosunkować się do uwag i opinii rzecznika. 5. Do rzecznika konsumentów stosuje się odpowiednio przepis art. 63 ustawy z dnia 17 JBH5b24. Drogie Uczennice, Drodzy Uczniowie, mam nadzieję, że wypoczęci i radośni wracacie w szkolne ławy. Pełni sił i chęci jesteście gotowi do nauki i nowych wyzwań. Pamiętajcie, że jako dzieci-uczniowie macie swoje prawa. Macie prawo do tego, aby pytać, wypowiadać się, mieć wątpliwości i wyrażać własne zdanie. Nie zapominajcie jednak, że inni – zarówno młodsi, jak i starsi – też takie prawa posiadają. Należy ich przestrzegać, a w każdej sytuacji drugiemu człowiekowi okazywać szacunek. Macie również prawo do rozwijania zainteresowań. Korzystajcie zatem ze wszystkich możliwości jakie oferuje szkoła. Samorząd, kółko teatralne czy szkolna drużyna sportowa, to miejsca, w których możecie realizować pasje i marzenia. Wierzę, że Wasi nauczyciele zrobią wszystko, aby przybliżyć te marzenia na wyciągnięcie dłoni. Bądźcie otwarci na przyjaźnie. Te ze szkolnych ław, potrafią trwać latami. W grupach szukajcie liderów, takich którzy będą odważni nie siłą, ale mądrością. Szanujcie się i pomagajcie nawzajem, chrońcie tych najsłabszych. Stanowczo mówicie „NIE!” przemocy i wszelkim używkom. Nie zapominajcie, że nie jesteście sami z Waszymi problemami, nie tylko tymi szkolnymi. Linia Dziecięcego Telefonu Zaufania Rzecznika Praw Dziecka (800 12 12 12) jest dla Was otwarta. Jestem pewien, że odpowiednio wykorzystacie rozpoczynający się rok nauki. W szkole nie tylko zdobywacie wiedzę, ale przede wszystkim rozwijacie osobowość i talenty. Wierzę, że pomogą Wam w tym rodzicie i nauczyciele, których – tak jak Was - również serdecznie pozdrawiam. Wasz Rzecznik Marek Michalak Warszawa, 31 grudnia 2010 r. Małgorzata Gosiewska Radna Sejmiku Mazowieckiego Prezes Fundacji Nasza Solidarność Szanowny Pan Marek Michalak Rzecznik Praw Dziecka ul. Przemysłowa 30/32 00-450 Warszawa Szanowny Panie Ministrze, Uprzejmie proszę o podjęcie pilnej interwencji w sprawie Daniila Sannikowa, trzyletniego syna Andreja Sannikowa, kandydata na urząd prezydenta Białorusi w wyborach w 2010 roku i Iryny Chalip, dziennikarki, mińskiej korespondentki rosyjskiej gazety “Novaja Gazieta”. Andrej Sannikow wraz z małżonką uczestniczył w demonstracji w Mińsku przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich 19 grudnia 2010 roku. Przed północą, gdy milicja i wojsko przystąpiły do pacyfikacji demonstracji, Sannikow został brutalnie pobity i wraz z żoną aresztowany. Zarzucono im organizację masowych zamieszek ulicznych, zachęcanie do działu w zamieszkach (293 artykuł prawa karnego część 1 i 2,) za co grozi od 5 do 15 lat więzienia. Dziecko obecnie znajduje się pod opieką dziadków, jednak białoruskie służby opiekuńcze podjęły już próbę odebrania dziecka dziadkom. Dziadkowie rozpoczęli starania o uzyskanie prawa do opieki nad wnukiem, jednak już teraz wiadomo, że nie będzie to proste. Zażądano od dziecka zaświadczenia o badaniach na HIV i choroby weneryczne a dziadków czeka specjalna komisja medyczna. Dziadek – Uladzimir Chalib, jest znanym reżyserem i dramaturgiem białoruskim, współpracuje z Białsatem. Szanowny Panie Ministrze, Jestem w pełni świadoma, że sprawa Daniila Sannikowa nie jest prosta, a ewentualne zaangażowanie Pana Ministra nie wynika bezpośrednio z ustalonych prawem polskim kompetencji. Jednak dobro dziecka nie powinno być zależne od narzuconych nam ram prawnych. Nie będę odwoływać się do praw dziecka wynikających z Konwencji Praw Dziecka, do zapisów mówiących iż rodzina jest najlepszym środowiskiem wychowania dziecka, do prawa dziecka do wychowywania w rodzinie i kontaktów z rodzicami w przypadku rozłączenia z nimi. Są to sprawy oczywiste. I każdy cywilizowany człowiek rozumie je i stara się przestrzegać. I każdy powinien się czuć zobowiązany praw tych bronić. I fakt, że dziecko krzywdzone jest poza granicami naszego kraju nie zwalnia nas z obowiązku walki o jego prawa. Bo każde dziecko powinno mieć takie same prawa, prawa które nie mogą być ograniczane granicami panującej demokracji. Milczenie w tej sprawie jest faktycznie przyzwoleniem na dalsze krzywdzenie małego Daniila. On przecież juz cierpi, bo od ponad tygodnia nie widzi swoich rodziców, nie może przytulić się do swojej mamy. Szanowny Panie Ministrze, Nie możemy pozostać obojętni na los trzyletniego Daniila. W jego sprawie zabrali już głos były prezydent ZSRR Michaił Gorbaczow i rosyjski rzecznik praw człowieka Władimir Łukin- zwrócili się do prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki z prośbą o uwolnienie jego mamy, Iryny Chalip. Jako Polka, matka, osoba od lat zaangażowana w działalność społeczną na rzecz dzieci, szczególnie tych krzywdzonych oczekuję zdecydowanych działań ze strony instytucji mojego państwa. Wiem, że jest Pan osobą wrażliwą na krzywdę dzieci i wierzę, że nie pozostanie Pan obojętny na los krzywdzonego małego Daniila. Z wyrazami szacunku, Małgorzata Gosiewska ________________________________________________________________________________ Odpowiedź Rzecznika Praw Dziecka p. Marka Michalaka z dn. 31 grudnia 2010 r. Nawigacja wpisu Jak napisać list do rzecznika praw dziecka ? witam, mam napisać na wos list do rzecznika praw dziecka, ze jakies nasze prawo zostało złamane. potrzebuje to na dziś ... jeżeli ma ktoś jakieś pomysły to baaardzo prosze ! :)z góry wielkie dzięki !ja kompletnie nie wiem jak takie listy się pisze ... W toczącym się obecnie przedstawieniu pt. "Reforma systemu oświaty" pojawił się nowy aktor, Rzecznik Praw Dziecka. No, może niezupełnie nowy, bo Rzecznik już wcześniej często wypowiadał się w sprawach edukacji, ale tym razem jego głos zabrzmiał w bardzo nośnej kwestii. Otóż Pan Marek Michalak wystąpił pod adresem Ministra Edukacji Narodowej z sugestią wypracowania rozwiązań prawnych regulujących w szkołach kwestię zadawania prac domowych. Bardzo cenię Rzecznika Praw Dziecka. Jego urząd jest jasnym punktem na ogólnym tle polskiej polityki. Tym bardziej smuci mnie, że, jak to napisał na swoim blogu prof. Bogusław Śliwerski: „chyba Rzecznik nie ma najlepszego doradcy w tej kwestii, skoro dał się wpuścić w przysłowiowe maliny”. Martwię się, że w swoim wystąpieniu zjawisko przeciążenia uczniów pracą sprowadził on wyłącznie do nadmiaru zadań domowych, wskazując zarazem jednoznacznie winnego, którym ma być szkoła. Jestem przekonany, że przypisanie jeszcze jednej winy nauczycielom nie przybliża nas do rozwiązania rzeczywistego problemu, którego przyczyny są daleko bardziej złożone Postanowiłem więc wykazać się aktywnością obywatelską i skierowałem pod adresem Rzecznika takie oto pismo: Warszawa, 7 października 2017 r. Pan Marek Michalak Rzecznik Praw Dziecka Szanowny Panie! Z wielkim zainteresowaniem zapoznałem się z wystąpieniem, które skierował Pan 22 marca br. pod adresem Ministra Edukacji Narodowej, w sprawie nadmiaru zadawanych prac domowych. Jako pedagog zaangażowany w działalność publiczną, zarazem wieloletni dyrektor szkoły podstawowej, z satysfakcją zauważyłem, że podjął Pan temat, który stanowi przedmiot mojego szczególnego zainteresowania zawodowego, a mianowicie nadmiernego obciążenia pracą młodego pokolenia Polaków. Niestety, nadmiar zadań domowych stanowi tylko jeden z wielu aspektów tego problemu. Jakkolwiek budzi on żywy oddźwięk społeczny, szczególnie wśród rodziców, nie jest najważniejszym przejawem niepokojącego mnie zjawiska. Miejsce prac domowych w procesie dydaktycznym stanowi od lat przedmiot rozmaitych badań naukowych, których wyniki wcale nie są jednoznaczne. Wskazane w Pana wystąpieniu przykłady również trudno uznać za przekonywujące. W Szkole Podstawowej nr 323 w Warszawie eksperyment z ograniczeniem prac domowych trwa zbyt krótko, żeby można było już teraz wskazywać jego wynik jako pozytywną rekomendację; również metoda Montessori, bezdyskusyjnie chwalona w odniesieniu do edukacji przedszkolnej, na etapie szkolnym budzi szereg wątpliwości. W drugim wystąpieniu, skierowanym w tej samej sprawie do MEN 4 października br. zaproponował Pan powołanie zespołu złożonego z ekspertów z zakresu pedagogiki i psychologii dziecięcej, którego zadaniem miałoby być określenie standardów w zakresie zadawania uczniom prac domowych i dopuszczalnym obciążaniu ich tym zadaniem. Obawiam się, że wprowadzenie jeszcze jednej, szczegółowej kodyfikacji w zakresie organizacji nauczania niewiele zmieni. Problem jest daleko bardziej złożony niż się to wydaje i nie leży w osobno dedykowanych przepisach, czy też ich braku. Proszę zauważyć, że uczeń obecnej, świeżo restytuowanej klasy siódmej, zgodnie z obowiązującym ramowym planem nauczania ma w szkole publicznej 32 godziny zajęć tygodniowo, 34, jeżeli uczy się religii, a 36, jeżeli uczęszcza do klasy dwujęzycznej. Lekcje te prowadzi 15 różnych nauczycieli, z czego tylko czterech ma z nim więcej niż dwie lekcje w tygodniu. Biorąc pod uwagę obszerność podstaw programowych oraz wymuszoną przez przepisy konieczność niemal ciągłego oceniania osiągnięć ucznia, zadawanie prac domowych jest jakąś próbą zmierzenia się z tym obciążeniem, zbyt wielkim zarówno w stosunku do wydolności trzynastolatków, jak również możliwości organizacyjnych przeciętnego nauczyciela. Osobnym problemem jest efektywność pracy intelektualnej dzieci w szkole, na szóstej, siódmej czy ósmej godzinie lekcyjnej danego dnia, po piątym lub szóstym przejściu z jednego zakresu tematycznego do innego i piątej lub szóstej zmianie nauczyciela prowadzącego zajęcia. Dodając do tego przeciętną długość przerwy międzylekcyjnej, zaledwie 10 minut, otrzymujemy obraz pracy wykonywanej przez uczniów na terenie szkoły, która również dramatycznie narusza przywoływany w Pana wystąpieniach art. 31 Konwencji o prawach dziecka. Dodam jeszcze, że w szkołach niepublicznych, mających do dyspozycji dodatkowe fundusze zbierane od rodziców, tygodniowy wymiar obowiązkowych lekcji siódmoklasisty nierzadko przekracza 40! To są tylko przykłady problemów co najmniej równie ważkich, jak nadmiar prac domowych, których źródło leży po stronie szkoły. A przecież są jeszcze rodzice. W swoim pierwszym wystąpieniu powołał się Pan na rodzicielskie skargi na nadmiar prac domowych. Jestem pewny, że skargi na postępowanie rodziców, kierowane do Rzecznika Praw Dziecka przez nauczycieli i dyrektorów szkół, są daleko mniej liczne. Nie dlatego, że nie ma ku temu powodów, ale dlatego, że łatwiej oskarżyć instytucję, niż ogromną rzeszę ludzi, prezentujących najrozmaitsze postawy. Tym niemniej poważę się w tym miejscu na stwierdzenie, że wspomniane przeze mnie nadmierne obciążenie pracą młodych Polaków, jest też po części efektem działań ich rodziców. Czterdziestogodzinny tydzień pracy siódmoklasistów ma miejsce w szkołach, do których akces jest dobrowolny, a dodatkowo rodzice płacą za naukę. Dyrektorzy tych szkół, z którymi miałem okazję rozmawiać, twierdzą wręcz, że tak wielkie obciążenie uczniów odbywa się wręcz na życzenie rodziców. Nie zawsze długi czas odrabiania lekcji w domu jest wynikiem zbyt dużej obszerności zadań. Często to rodzice wywierają presję na swoje dzieci, oczekując jak najlepszych wyników w szkole, co przekłada się na czas pracy w domu. Z kolei ilość zajęć pozaszkolnych, w jakich biorą udział dzieci wszędzie tam, gdzie pozwalają na to warunki materialne, często przekracza jakiekolwiek rozsądne granice. Tę „skargę” mógłbym ciągnąć znacznie dłużej, jednak nie jest moją intencją przerzucanie odpowiedzialności. I szkoła, i rodzice, i cały współczesny świat mają swój udział w tym, co dzieje się z dziećmi. Zwracam tylko uwagę na jednostronność ujęcia tematu w Pańskich wystąpieniach do MEN. Polska edukacja jest w złej kondycji. Z jednej strony mnożą się nowe przepisy, z drugiej najrozmaitsze postulaty, co można by zrobić, żeby było lepiej. MEN wprowadza, wbrew opinii wielu środowisk opiniotwórczych w zakresie pedagogiki, swoją reformę strukturalną i programową, zaś debata publiczna pulsuje na jałowym biegu. Ewidentnie potrzeba nowego myślenia i nowych działań. Uchwalenie i upowszechnienie w społeczeństwie świadomości praw dziecka uznaję za jedno z największych osiągnięć cywilizacyjnych. Tyle, że świat idzie naprzód i zmieniają się realia. Osobiście widziałbym potrzebę uzupełnienia kanonu tych praw o prawo do zrównoważonego dzieciństwa. W którym jest miejsce i na naukę, i na rozrywkę, i na aktywność, i na jej brak. W którym rozwiązania w systemie edukacji łagodzą obłędny pośpiech, w jakim żyje dzisiejsze społeczeństwo. W którym jest (niezwykle potrzebna) refleksja nie tylko nad szansami, ale i zagrożeniami związanymi z cyfryzacją życia. Będąc od lat aktywnym uczestnikiem dyskursu publicznego na temat edukacji widzę wielką potrzebę zorganizowania szeroko zakrojonej debaty z udziałem ekspertów w zakresie pedagogiki i psychologii dziecięcej, zarówno naukowców, jak praktyków. Nie w celu skodyfikowania wąskiego wycinka szkolnej rzeczywistości, ale analizy sytuacji pod kątem praw dziecka, określenia priorytetów, a następnie przygotowania i spopularyzowania pewnych rekomendacji pod adresem placówek oświatowych oraz rodziców. Widziałbym sens takiej debaty nie pod auspicjami Ministerstwa Edukacji Narodowej, które jest stroną w dziejącym się obecnie – nie waham się użyć tego sformułowania – konflikcie nauczycielsko-rodzicielskim. Większą szansę powodzenia upatrywałbym w podjęciu tego działania właśnie przez Rzecznika Praw Dziecka, jako organu cieszącego się znacznym zaufaniem publicznym. Jednocześnie deklaruję gotowość współpracy przy realizacji wskazanego przedsięwzięcia. Z poważaniem Jarosław Pytlak Dyrektor Zespołu Szkół STO na Bemowie 01-355 Warszawa, ul. Powstańców Śląskich 67a Napisać list oficjalny do rzecznika praw potrzebuję to na jutro ...................................................Gdańsk, ......................Szanowny Panie Rzczniku. Piszę do Pana, jako matka syna, niesprawiedliwie ocenionego z przedmiotu wf. OtOż syn mój otrzymał ocenę dostateczną z wf, która została postawiona w sposób nieprzemyślany, wg mnie, przez nauczyciela. Zgodnie z Regulaminem ocenianoa i klasyfikacji... MEN z dnia..podczas wystawiania .oceny z wf bierze się pod uwagę przede wszystkim postawę ucznia, stosunek do przedmiotu i zaangażowanie. Nauczyciel wystawiając ocenę dostateczną argumentował to tym, iż syn nie ma koordynacji, nie osiąga wysokich wyników w lekkoatletyce i słabo gra zespołowo. Nie potrafi zrobic nawet porządnie przewrotu w tył. Reszta idzie na dalszy plan. Pomimo moich odwołań i rozmów, nauczyciel nie zmienił zdania. Uprzejmie proszę o interwencję. ..............................................Mela Cyrys

list do rzecznika praw dziecka przykład